czwartek, 30 maja 2013

ROZDZIAŁ 13


CZYTAJ NOTKĘ :)







                                                                 ~Rozdział 13~



                                                                     *Harry*



[...]  Nie nie mogę.... Stanąłem na barierce... Usłyszałem głos Jessy.



                                                                     *Jessy*


- Harry!!! Stój nie skacz!!!! Wybaczam Ci!!! - krzyczałam na cały głos. Rzuciłam torbę na bok i zaczęłam biec w jego kierunku. Gdy dobiegłam złapałam go za nadgarstek i pociągnęłam zdala do mostu.
- Harry... Co ty robisz? Oszalałeś?!
- Jess przepraszam... ale mi naprawdę na tobie zależało... i nadal zależy...
- Harry wybaczam Ci, ale nigdy więcej tego nie rób... - powiedziałam, pocałowałam go  w policzek i przytuliłam się do niego. Staliśmy tak na moście oboje zapłakani. Gdy chciałam go puścić powiedział:
- Proszę. Nie odchodź...
- Nie odejdę Harry. Nigdy. - powiedziałam i przytuliłam go mocniej. Na co poczułam że się lekko
uśmiechnął. Postanowiłam dotrzymać słowa i zostać tam jeszcze.


                     


                                                       






                                                             *30 min potem*
                                                                *SZPITAL*
                                                                   *Jessy*



Właśnie weszłam z Hazzą do szpitala i zobaczyłam zazdrosną minę pielęgniarki na co pokazałam jej język. Harry musiał to zobaczyć bo zaczął się śmiać.
- Hej Niall. - powiedziałam wchodząc do jego sali.
- Siemson bracie. - powiedział Harry.
- Zamknijcie się oboje. Jak mogliście mi to zrobić?! - odparł Niall
- Niall nie rozumiem...
- Zdradzasz mnie z Hazzą!
- CO?! - odpowiedzieliśmy chórem z Loczkiem
- Tak Jessy. Myślałaś że się nie dowiem? Masz dowód - powiedział i pokazał NAM swój telefon z NASZYMI zdjęciami na moście i to jak całowałam Hazzę w policzek. KURWA. Kto mógł mu to przysłać?! Jeszcze w temacie "ona cię zdradza nie ufaj jej". Kto kolwiek to zrobił musiał mnie a raczej Nas nie nawidzić. I co najważniejsze chciał zniszczyć związek mój i  Horana.
- Niall, chyba nie wierzysz w jakieś głubie zdjęcia! Przecierz wiesz, że ja nigdy bym Ciebie nie zdradziała.
- Jess, te zdęcia mówią co innego.
- Nie wiem kto ci to przysłał, ale ja go tylko pocieszałam...
- Całując???
- Niall debilu on chciał popełnić samobójstwo!!! - krzyknęłam i wybiegłam ze szpitala wkurwiona na cały świat. Ale kto mógł wysłac mu te zdjęcia? Liam i Louis napewno nie, Niall raczej sam by sobie ich nie przysłał, Hazza był ze mną, więc pozostawał Zayn. Ten jebany szmaciarz. Tak byłam prawie na 100% pewna że to on... Bo kto inny? Bez wahania chwyciłam telefon* i wysłałam sms-a.


Do: Zayn
Musimy porozmawiać.

Od: Zayn
O co chodzi? Nie mam czasu na pogawędki -.-

Do: Zayn
Bądź za godz. Przy rzeczce nie daleko Tesco.

Od: Zayn
mhm... postaram się, ale mogę się trochę spóźnić.

Do: Zayn
ok.




Nie wiedziałam co mu powiem więc poszłam do domu, weszłam do salonu* napisałam to na kartce, kilka razy przeczytałam, a potem poszłam na górę, do mojego pokoju* i przebrałam się*. Zayn to dupek i to tyle co mam o nim do powiedzenia. I nawet wiem czeu chciał zniszczyć "Nessy". On mnie kochał, ale ja kocham tylko Horana... Chyba.... Ja pierdole jaki ten świat jest zwalony. Nie wiedziałam co mam robić... Wzięłam konsolę i poszłam trochę pograć przed spotkaniem z NIM...




                                                         *OK 1h później*
                                                                *Zayn*


 Idę.... Jprdl.... Czego ona odemnie chce? Ja nic nie zrobiłem....
*ddrrryyyńńń*
telefon. Kurwa.

- Czego? - powiedziałem nie patrząc na wyświetlacz.
- Hej to ja.
- Kto?
- Perrie.
- Cześć kochanie co tam?
- Może spotkamy się? Na przykład w parku, albo u mnie?
- Yyyy..... bo ja ten no.... yyyy.... nie mogę.
- Czemu?
- Muszę pisać..... piosenkę... tak piosenke.
- Po co? Zayn ukrywasz coś.
- Nie ukrywam. Ta piosenka jest dla ciebie Pezz.
- Oooo serio? Słodki jesteś. Nie przeszkadzam Ci, cześć.
- Pa.

*rozłączyła się*

- Kurwa!!!!! - krzyknąłem wkurwiony.
- Cicho Zayn!!! Próbuję spać!! - Ups... Zapomniałem że Paul jest w domu -.-
- Sory.... Paul wychodzę wrócę niedługo!! Cześć.
- Cześć.



                                                                  *Jessy*


 Dojechałam do tej głupiej rzeczki. Tylko czemu wybrałam to miejsce? Lubię wodę. Nawet bardzo, a z tego co wiem Mulat nie umie pływać. Więc jak mnie wkurzy to będę Go utopić... Buhahahahahahahhahahahahah. Ale jeśli dowiem się czy to był on, to utopię go a potem rozszarpię na kawałki. Przysięgam. Chuj jebany. Powoli zaczynałam rzygać jego obecnością, ale nie wiem czemu
nie mogę go znienawidzić... Mulat ma w sobie coś ...mmm... nie wiem jak to powiedzieć...
- Hej Jessy. - usłyszałam głos Zayna i odwróciłam się a moim oczom ukazał się Malik w niebieskich rurkach, czarnej koszulce z napisem "Nirvana", Vansach i deskorolką. Wyglądał olśniewająco.
Boże... chyba te wszystkie gwiazdeczki źle działają na moją psychikę. Jprdl
- Cześć Zayn. Możesz mi wytłumaczyć po co wysłałeś Niall'owi zdjęcia jak przytulam Harry'ego na moście?
- Yyyy.... ale o co kaman bo nie czaję?
-  Zayn, proszę. Nie wygłupiaj się.
- Jessy, ale to nie ja! Po co miałbym to robić? Nigdy nie skrzywdziłbym Niall'a to mój przyjaciel.
- Zayn, kurwa.
- Jessy nie rozumiesz? TO NIE JA KURWA MAĆ!!! Co mam zrobić żebyś mi uwierzyła? Zrobię wszystko. Naprawdę. - powiedział a ja wpadłam na genialny pomysł.
- Zrobisz wszystko?
- Tak Jess. Wszystko.
- Jesteś hardcorem?
- Powiedzmy.
- Oj Zayn. To niedobrze. W takim razie masz udawać mojego faceta.
- hahahahahahahaha... Co kurwa...



                                                                 *Zayn*


Nie zbyt mi to przeszkadzało ale zdziwiłem się. Ma chłopaka, zdradza go z Harrym i jeszcze ja?
- Jprdl.... no nie wiem Jessy, to duże ryzyko.
- Zayn, damy radę ja chcę tylko zobaczyć...
- Nie zrobię tego Horanowi.
- Malik zaufaj mi. Tylko tak mogę sprawdzić czy warto ci ufać.
- Ale ja mam Perrie. - nie chciałem jej zdradzić tylko tak mogłem się z tego wywinąć. Mam nadzieję.
- Powiesz jej.
- No dobra niech Ci będzie...



                                                                  *Jessy*


- Dziękuję. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Idziemy? - powiedział.
- Na nogach? Do szpitala trochę daleko...
- Boże Jess chodź mam niedaleko auto a w nim deskorolkę. Chcesz?
- Jasne - odpowiedziałam i poszliśmy do auta.
- Fajna deska*. Skąd masz?
- Znalazłem na rampie za twoją szkołą*.
- Aha... Spoko.
- No co? Leżała to sobie wziąłem. Problem? Taka sytuajcja.
- Spoko. Fajny jesteś wiesz? - powiedziałam i przytuliłam go. Odwzajemnił uścisk...

*piiiipp piiiiipp*
Usłyszeliśmy trąbienie, odwrócilimy się a tam siedział nie kto inny tylko....





--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KoNiEc <3
Podobało się?


BARDZO PROSZĘ O KOMENTARZE!!!!!!!



CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)



~Alice 





                       































3 komentarze: