czwartek, 2 maja 2013

ROZDZIAŁ 5

CZYTAJCIE NOTKĘ!!!!!







                                                                               ~Rozdział 5~                                                                            

       
                                                                                  *Jessy *                                                                          





[…] I uderzył Loczka z całej siły w twarz. Zaczęła się “bitwa”. Ani Damon ani Hazza nie wyszli ztego cało. Pokrwawione twarze i napewno połamane kości. NIe martwiłam się o Damona, tylko o Harry’ego. To przeze mnie. Jakąś jebaną laskę która myślała że może być z Harrym z 1D. Zasnęłam i śniłam o mnie, Harrym, i naszym związku. “Cudnym”, “pięknym” i “pukładanym” związku. Kochałam Go. bardziej niż kogoś innego. - CO JA ZROBIŁAM? - myślałam - Dlaczego akurat ja?
NIENAWIDZĘ ŻYCIA, LUDZI A NAJBARDZIEJ SIEBIE.

*dryńńń* *dryńń*
- telefon. - pomyślałam
- Halo? - zapytałam
- Jessy? 
- Yyyy..... no tak tak a kto mówi? - zapytałam ponownie
- Liam Payne. - powiedział mój rozmówca. Czułam że łzy same spływają mi po policzkach.
- Co z Harrym? - zapytałam bez wahania.
- No właśnie. Harry jest w szpitalu, a my razem z nim. Zapadł w śpiączkę. Lekarze mówią że jest mała nadzieja że nic mu nie będzie i żebyś lepiej nie przyjeżdżała bo to za duży stres dla cb. Ale jak chcesz to ktoś może do cb przyjechać, żebyś nie była sama i....
- Nie. - powiedziałam.
- Ale Jessy, będzie dobrze ja wiem co czujesz bo...
- Nie kurwa nie rozumiesz!!!!!! - krzyknęłam - nie obiecuj, że 'będzie dobrze', tylko mi to udowodnij.-Czemu taka jesteś? - powiedział Payne
-Jaka? - zapytałam
-Taka cholernie uparta albo cholernie obojętna?
-Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny które znasz...
- Jessy proszę.
- Ale wiesz.. moje życie do jeden wielki problem, więc kolejny problem do mojej kolekcji to nie problem.
- Zbierasz problemy ?
- Zbieram, mam już sporo. A Harry jest na samym początku mojej listy TOP.
- Jessy nie mów tak!!!!! Nie pozwalam Ci - powiedział mój rozmówca
- Wiesz co Liam? Niektórzy swoim dobrym życiem pracują sobie na okrutną śmierć. Na przykład ja.
*rozłączyłam się*
Nie będę z nim gadać. Chuj. Myśli że mnie pocieszy? A on mnie jeszcze bardziej wkurwia.
Samo życie jest piękne, nie mam nic do niego. To ludzie sprawiają, że traci ono sens. Jak moje.







                                                              *Liam*



Biedna. Bardzo jej współczuję.
- Niall!!! Jedź do Jessy i pomóż jej!!!! ok?? - wrzasnąłem
- Ok. - powiedział Blondasek




                                                            *Jessy*
Nie wiem czemu ale się ubrałam w sukienkę* i poszłam się ciąć. Może w niej poczuję jaka "jestem piękna" -.-
*włączam radio*
Moja ulubiona*<3




[Kacper HTA]
Czasem zycie sie sypie, 
jak się jebie to nie raz wszystko,
naraz i bardzo blisko, 
nakaz, po nie których przyszedł.
Zaraz wyszedł w kajdanach,
i kolejna z rana zapłakana mama,
żegna syna którego dopadła kara,
kiedy życie się sypie wtedy postawa twarda.
Chodź psychika zdarta, nigdy nie licz na farta,
tu trzeba ogarniać bo psów mundurowych armia.
Życie się sypie kiedy ktoś kogo kochasz,
zostawia cię w huj a ty sam gnijesz w lochach,
życie się sypie kiedy ktoś bardzo bliski,
ktoś jak przyjaciel ma charakter dziwki.
I nawet nie wiesz ile razy wbil ci nóż w plecy,
dla takich suk metalowy sznur wtedy,
(...) wtedy znów zostaje dług biedy,
znów wypłacasz mu kolejne sety. 
A komornik znowu puka, sądowy sługa,
toniesz w długach jaki kraj taka waluta,
ja pamiętam parę ważnych życia przykazań, 
dzięki czemu nie pękam tylko przed bogiem na kolanach.
Każda rana ziom zostawia blizny,
podnoszą się nie wszyscy a raczej ci nie liczni,
ja jestem z tych pierwszych nie zależnie od porażki,
mam ambicje dojść do czegoś co zapewni (...) .

[SNDK NDW]
Czasem życie się sypie i nie możesz nic poradzić,
kiedy wszystko co kochałeś nagle zaczyna cię ranić,
możesz się załamać i do ręki wziąć żyletkę,
podjebać swoje żyły i zatrzymać swoje serce.
A możesz zacisnąć zęby i ruszyć do ataku,
kto zamuli ten odpłynie trzeba działać chłopaku,
czasem życie się sypie i temu nie poradzisz,
ważne by w najgorszej lipie pozostać eleganckim.
Język za zębami i z deka wyobraźni,
cały czas do przodu gramy uliczne rapsy,
nie umrzemy bo umiemy sobie radzić,
między miastowa zmowa, piona wariaty.
Czasem życie się sypie jak kurwa na pickalaku,
wiatr w oczy wieje, życie pełne dramatów,
ale zawsze radę damy, proste chłopaku,
oby tylko sprzyjał fart w wykonywalnym fachu.
Ja, daję ci prawdę, na wyobraźnię,
byś to co robisz przemyślał dokładnie
byś się zastanowił czy twoje ruchy,
naprawdę są warte tych kilku lat puchy.
Czy, twoja kobieta której dałeś serce,
do końca życie moze być twoim szczęściem,
czy masz koleżkę co odda ci nerkę,
czy masz koleżkę co za ciebie uciąć rękę by dał.
Ja daję prawdę na bit,
powiedz mi co czujesz, jak rozpierdalasz kwit,
ja o tym rapuje że warto jest żyć,
mieć własne marzenia i to przodu iść.

[Kali]
Czasem życie się sypie po całości, po kolei,
codzień dochodzi kłopotów, żyje sam w beznadziei,
wczoraj się żaliłem bratu że dopadło mnie fatum,
dziś wokół mnie mrok już nie jestem pół na pół.
Maniura poszła w długą , serca krew wycieka,
nie daję rady długom a wierzyciel ciągle czeka,
znowu raczę się wódą znowu bania do lusterka,
kostucha już zerka, chodź kurwo już czekam.
Posypane życie jak krechy na lusterku,
we mnie wojna manifestacja fajerwerków,
nie próbuj mnie zrozumieć ty bananowy frajerku,
bo dla ciebie problemem tłusta plama na sweterku.
O jejku, ty hujku nie żałuj mnie cię proszę,
me życie jak puzzle by je złożyć się podnoszę,
po raz kolejny Boga o kolejną szansę proszę,
czasem każdy ma lipę dorzucam swoje trzy grosze.

Ref.
Czasem gdy to życie sypie się wiem, wtedy na pewno,
wrócą piękne dni, razem rozjaśnimy ciemność,
lata płyną wciąż my pamiętajmy jedno,
umarłych trawi piach, my musimy wstać i biegnąć.
Gdy to życie się sypie wiem, wtedy na pewno,
wrócą piękne dni, razem rozjaśnimy ciemność,
lata płyną wciąż my pamiętajmy jedno,
umarłych trawi piach, my musimy wstać i biegnąć.

[Dawidzior HTA ]
Nigdy, nie poczujesz mego bólu,
nigdy jego nie zrozumiesz,nie doświadczysz królu,
musiałbyś przeżyć co ja, iść tymi drogami,
ale tak poplątane że zgubiłbyś się między wierszami.
To choroba która codzień mnie dobija,
zabrała mi światło, pomieszała w głowie żmija,
najpierw więzienna cela, tera szpitalne koło,
stoję twardo chodź ten rok kosztował mie słono.
Straciłem wiele, najważniejsze rzeczy,
od wolnośći przez miłość po zdrowej nic nie cieszy,
wszystko po kolei jeszcze wiecej nie jest łatwo,
nie jest łatwo ale jebać te bagno.
Jakość nadal żyje, mam w sobie wiele nadzieji,
że wszystko się odmieni i znów nie zwyciężeni,
przetrwać te chujowe chwile, gdy doświadczeni,
przez ten los i boga, naznaczeni.
O czym miałbym teraz mówić o imprezach dupach,
o siupach, dziesionych czy o tych żywych trupach,
którzy sami siebie oszukują plastikowe tredy,
zdrady i ćpanie głupcze, droga nie tędy.
Była, była moim światłem, moim życiem,
chciałem z nią na szczyty świata wchodzić,
dostałem po rycie, 
to życie, mnie nawróciło mnie kochana,
jeśli nie ty to inna ze mną będzie pić szampana.
Taa, gdzie droga prowadzi w lepsze czasy,
każdy z mojej bandy razem nie zbaczamy z trasy.

[Sadam NDW]
Czasem życie się sypie i padasz na kolana,
gdy wolność kochana zostaje ci zabrana,
a z rana na kwadrat wjazd z chama,
później przesłuchania - odmawiam zeznania.
Cztery osiem transport i zamyka się brama,
życie się sypie a dla rodziców dramat,
wspomnienia, marzenia, plany, wszystko oddala sie,
pogoda w kratę, wyrok na klatę, zasady twarde.
Trzymaj gardę, Płyń z fartem, 
ty zapadasz w letarg ja nie,
bo nienawiść napełnia mnie, 
odcinam się.
To miejsce budzi bestię,
Nie dla wszystkich rap, świat przestępstw,
ulica nauczyła mnie że nie ma co się łamać,
życie się sypie na swoje trzeba stawiać.
Bariery łamać znów, bliskim pomagać,
Nawet jak ich stu w paranoje nie wpadać,
tu, dla swoich swój,
Sadam NDW-u,Wu,Wu,Wu.

Ref.
Czasem gdy to życie sypie się wiem, wtedy na pewno,
wrócą piękne dni, razem rozjaśnimy ciemność,
lata płyną wciąż my pamiętajmy jedno,
małych trawi piach, my musimy wstać i biegnąć.
Gdy to życie się sypie wiem, wtedy na pewno,
wrócą piękne dni, razem rozjaśnimy ciemność,
lata płyną wciąż my pamiętajmy jedno,
małych trawi piach, my musimy wstać i biegnąć.






Do mojej łazienki wparował zapłakany Horan.
- Co ty KURWA robisz?!?!?!? - krzyknął
- Nie widać? Z moją głową w dłoniach...Siedzę i płaczę - zapytałam
- Odłuż to! - chyba zauważył żyletkę
- Nie. Jak myślisz ile litrów łez jeszcze mogę wypłakać?-Przez Niego? Miliony.
- Nie pomagasz Horan!!! - krzyknęłam
- Chodź tu - powiedział i przytulił mnie. - wiesz jak niewiele wystarczy, by zachorować na miłość - jeden pocałunek, kilka rozmów o niczym, parę przytuleń na powitanie i pożegnanie, obecność i nieobecność. Nic wielkiego. I nagle nie ma na to rady.
- Niall? - zapytałam.
- Tak?
- Co mam zrobić? - po jego policzkach zaczęły spływać łzy.
- Żyć. Tym co masz, a nie tym czego nie masz Jessy. Jesteś wspaniałą, piękną i utalentowaną dziewczyną uwież mi!!!
- Ale ja nic nie mam. - powiedziałam
- Masz mnie. 

















--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 



KONIEC!!!!
I jak? wiem nie za długi ale nie mam zbyt dużo czsu ;)


CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)



~Alice









1 komentarz: